Analizując potencjał inwestycji w self storage, najczęściej zaczynamy od lokalizacji, liczby mieszkańców, struktury zabudowy czy konkurencji. To podstawowe elementy, ale nie pokazują całego obrazu. Popyt na dodatkową przestrzeń zmienia się również wraz z tym, jak mieszkamy, pracujemy, prowadzimy firmy i korzystamy z rzeczy.
Dobrym przykładem jest rozwój re-commerce, czyli ponownej sprzedaży używanych produktów.
Na pierwszy rzut oka Vinted, OLX, sklepy vintage czy renowacja mebli mogą wydawać się tematami dość odległymi od rynku self storage. Łączy je jednak bardzo konkretna rzecz: każdy produkt pozostający w obiegu musi mieć swoje fizyczne miejsce.
Dla inwestora wartość tego zjawiska nie polega więc na tym, że każdy użytkownik platformy sprzedażowej stanie się klientem magazynu. Chodzi o coś szerszego. Powstaje coraz więcej modeli sprzedaży i niewielkich działalności, które potrzebują przestrzeni, ale niekoniecznie potrzebują tradycyjnego magazynu.
Re-commerce przestaje być marginalnym segmentem handlu
Według danych OLX wartość polskiego rynku re-commerce w 2024 roku wyniosła 9,5 mld zł, po wzroście o 15% rok do roku. Rynek ten odpowiadał wówczas za około 7% handlu w Polsce. Skalę zmiany zachowań konsumentów pokazują również dane Vinted. Według informacji opublikowanych przez platformę 88% badanych kupujących sprawdza Vinted przed zakupem nowego produktu.
Równolegle gospodarka obiegu zamkniętego pozostaje jednym z kierunków rozwijanych przez Unię Europejską. Komisja Europejska pracuje nad Circular Economy Act, który ma między innymi wspierać rozwój wspólnego rynku surowców wtórnych i stymulować popyt na materiały pochodzące z recyklingu.
Nie oznacza to oczywiście automatycznie proporcjonalnego wzrostu popytu na self storage. Z perspektywy inwestora jest to jednak kolejna zmiana gospodarcza, która wpływa na sposób wykorzystywania powierzchni.
Sprzedaż przeniosła się do telefonu. Towar nie
Uruchomienie niewielkiej sprzedaży nigdy nie było tak proste. Nie trzeba zaczynać od lokalu, magazynu i rozbudowanej infrastruktury. Można wystawić pierwsze produkty z domu, wykorzystać gotową platformę sprzedażową i rozwijać działalność wraz ze wzrostem liczby zamówień.
To daje bardzo niski próg wejścia, ale tworzy też charakterystyczny etap rozwoju.
Na początku kilkanaście produktów mieści się w szafie. Później pojawiają się kartony. Następnie regały, materiały do pakowania, zwroty i kolejne partie towaru. W przypadku mebli, przedmiotów vintage czy większego sprzętu problem pojawia się jeszcze szybciej.
W pewnym momencie właściciel małego biznesu staje przed wyborem: dalej wykorzystywać mieszkanie, garaż lub piwnicę albo znaleźć dodatkową powierzchnię. I właśnie tutaj pojawia się interesująca dla branży self storage luka.
Za dużo na mieszkanie, za mało na tradycyjny magazyn
Klasyczna powierzchnia magazynowa nie zawsze odpowiada potrzebom mikroprzedsiębiorcy. Firma może nie potrzebować kilkudziesięciu czy kilkuset metrów. Może potrzebować 4, 7 albo 12 m² i możliwości zwiększenia tej powierzchni wtedy, kiedy biznes urośnie.
Dotyczy to nie tylko osób handlujących używanymi ubraniami. Podobny mechanizm można zauważyć w przypadku sprzedawców vintage, renowacji i odsprzedaży mebli, przedmiotów kolekcjonerskich, małych sklepów internetowych czy firm działających sezonowo.
Ich potrzeby są inne niż potrzeby dużego e-commerce. To nie centrum logistyczne i kilkadziesiąt miejsc paletowych. Często wystarczy niewielkie, lokalne i łatwo dostępne zaplecze.
Z punktu widzenia inwestora właśnie takie grupy mogą stanowić uzupełnienie tradycyjnej bazy klientów indywidualnych.
Klient biznesowy self storage nie musi wyglądać jak duża firma
Myśląc o klientach biznesowych magazynów samoobsługowych, łatwo koncentrować się na firmach budowlanych, przedstawicielach handlowych czy większych sklepach internetowych. Tymczasem cyfrowe platformy sprzedażowe obniżyły próg wejścia do handlu.
Granica między osobą prywatną a mikroprzedsiębiorcą potrafi być dziś bardzo płynna.
Ktoś zaczyna od sprzedaży własnych ubrań. Później wyszukuje produkty specjalnie z myślą o odsprzedaży. Z czasem tworzy profil, buduje bazę klientów i zaczyna regularnie obracać towarem. Podobna droga może dotyczyć mebli vintage, elektroniki, książek czy przedmiotów kolekcjonerskich.
Dla operatora self storage jest to interesująca grupa również dlatego, że jej potrzeba powierzchni może zmieniać się razem z biznesem. Najem rozpoczynający się od niewielkiego boksu może wraz z rozwojem działalności wymagać większej przestrzeni.
Nie powinno się na tej podstawie budować prognozy inwestycyjnej w oderwaniu od lokalnego rynku. Warto natomiast uwzględnić ten segment podczas badania potencjalnych grup klientów.
Co inwestor powinien sprawdzić w konkretnej lokalizacji?
Sama informacja o rozwoju re-commerce w Polsce nie wystarczy, aby zdecydować o budowie obiektu self storage. Znacznie ważniejsze jest sprawdzenie, czy szersze trendy znajdują odzwierciedlenie w lokalnym rynku.
W analizie można więc wyjść poza liczbę mieszkańców i przyjrzeć się również strukturze lokalnej przedsiębiorczości. Czy w mieście działa dużo mikrofirm? Jak rozwinięty jest lokalny e-commerce? Czy funkcjonują sklepy vintage, komisy, firmy zajmujące się renowacją, sprzedażą internetową albo handlem sezonowym? Jak łatwo takim podmiotom znaleźć niewielką powierzchnię magazynową bez konieczności wynajmowania dużego lokalu?
Istotny może być również sam układ planowanego obiektu.
Jeżeli częścią potencjalnej grupy klientów mają być mikroprzedsiębiorcy, znaczenia nabiera zróżnicowanie wielkości boksów, wygodny dostęp do przechowywanych produktów i możliwość zmiany powierzchni wraz ze wzrostem potrzeb.
To już nie pytanie wyłącznie o to, ile magazynów da się zmieścić w budynku. Trzeba zastanowić się, jakie potrzeby ma obsługiwać dany obiekt i kto będzie płacił za tę powierzchnię.
Popyt na self storage tworzą zmiany zachowań, nie jeden trend
Re-commerce jest dobrym przykładem szerszego zjawiska.
Coraz więcej usług i biznesów działa cyfrowo, ale wciąż potrzebuje fizycznego zaplecza. Można sprzedawać bez sklepu, pracować bez biura i prowadzić firmę z telefonu. Nadal jednak gdzieś trzeba trzymać produkty, sprzęt, materiały, dokumenty czy wyposażenie.
Dla inwestora w self storage oznacza to, że analiza rynku nie powinna ograniczać się do najbardziej oczywistych scenariuszy, takich jak przeprowadzki, remonty czy brak piwnic w nowych mieszkaniach.
Warto obserwować także to, jak zmienia się lokalna przedsiębiorczość i sposób korzystania z przestrzeni.
Re-commerce sam w sobie nie jest argumentem wystarczającym do uruchomienia inwestycji. Jest jednak jednym z przykładów pokazujących, dlaczego grupa potencjalnych klientów self storage może być znacznie szersza, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
A przy ocenie inwestycji właśnie takie sygnały mogą pomóc lepiej zrozumieć, skąd w danym mieście może pochodzić popyt na kolejne metry magazynowe.
Przypisy i źródła
OLX Group, The Re-commerce Revolution: Poland Embraces Sustainable Shopping, 26 lutego 2026. Dane dotyczące wartości i udziału rynku re-commerce w Polsce.
Vinted, €21.6B Back in Shoppers’ Pockets: In 2025, Vinted Members Saved Billions vs. Original Fashion Prices, 19 maja 2026. Badanie dotyczące zachowań użytkowników rynku second-hand.
Komisja Europejska, Circular Economy, informacje dotyczące polityki gospodarki obiegu zamkniętego oraz przygotowywanego Circular Economy Act, dostęp: sierpień 2026.